04Sie
2019
0

Misz Masz Gramy! OK, zagrajmy!

Gry typu memory to wstęp do wszystkiego co będzie dalej … do nauki literek, obrazów i nowych słów. Na szczęście zapał do tego typu gier nie mija wraz z wiekiem i wszyscy z którymi grałam, chętni są na tego rodzaju gry. To, że różnie znosimy porażki, to już inna sprawa. A porażki w memory niestety wzrastają wraz wiekiem. No cóż, jestem w stanie się z tym pogodzić, jeżeli ta gra w którą przegrywam wygląda właśnie tak!

Tym razem będzie o grze poplątanej, totalnie odjechanej kolorystycznie i wzorzystej. A żeby zapaleni gracze grali w nią z większą przyjemnością zadbano aby motywy na kartach nawiązywały do świata gier.  Mowa oczywiście o “MiszMasz! Gramy” od Rebela.  To kolejna edycja gry, wcześniej wydana jako po prostu “MiszMasz!” w wersji podstawowej to fantastyczna plątanina wzorów i kolorów. Zostaje pozazdrościć autorom ilustracji takiej wyobraźni.

Gra mieści się w małym, metalowym pudełku z wytłoczką specjalnie przygotowaną tak, aby wszystkie karty były w idealnym porządku. Do tego instrukcja i voila – cała gra. Co do zasad, to standardowa wiedza na temat gry w memory tutaj nie wystarczy, bo oczywiście cała filozofia polega na tym aby znaleźć  bliźniaczą kartę (uwaga! tutaj są też trojaczki) ale wariacje gry dodają smaczku każdej rozgrywce.

Kart w grze jest 135 sztuk. Wszystkie karty są dwustronne z różnymi wzorami. Część wzorów pojawia się tylko raz, większość zaś ma swoją parę i znajdą się tutaj również karty których wzór pojawi się trzykrotnie. Gra przeznaczona jest dla 2 do 6 graczy wg instrukcji, ja zaś uważam że nie ma górnej granicy – ogranicza nas tylko stół przy jakim gramy i zasięg rąk graczy.

Wariant podstawowy gry polega na tym, że rozdajecie po równo karty pomiędzy wszystkich graczy. Siadamy wokół przestrzeni przy stole tak, aby gracze mieli pole gry w zasięgu wzroku i w zasięgu rąk. Stosy kart graczy leżą przed nimi w ten sposób aby karty były widoczne również dla innych graczy.

Następnie wybieracie pierwszego gracza i zaczynamy ….

Gracze kolejno odkrywają swoje karty ze stosu tj. pokazują ich drugą wzorzystą stronę ale odkrywają te karty od siebie (jak z obieraniem skórki banana), tak aby inni gracze mogli zapoznać się wcześniej ze wzorem. Następnie kartę kładzie na środku stołu w wolnym miejscu. Gracze w tym czasie obserwują wzór karty i próbują odnaleźć taki sam wzór na swoich stosach (na wierzchu), na innych kartach leżących już na stole, ale również na parach zdobycznych, które kładziemy obok siebie, tak aby były widoczne (temu służą te trzecie identyczne karty). Karty zdobywamy kładąc na obu kartach z kompletu swoje dłonie.

Co do zasady wygrywa gracz, który zdobędzie 5 kompletów kart – u nas to się nie sprawdza, bo mój stały współgracz (czyli córka), zdobywa 5 par właściwie w ciągu pierwszej minuty. Więc mamy nasz własny homerules i gramy do końca kart w stosach, liczą się punkty za zdobyczne komplety.

Czysto zdarza się lawina kompletowania par i jeden z graczy po kolei zbiera żniwa, wówczas gdy skończy restartuje grę, odkrywając kolejną kartę ze swojego stosu.

Przy tak dynamicznej grze często zdarza się, że dwie osoby jednocześnie walczą o tą samą parę. Wiadomo, kto pierwszy ten lepszy …

Karty z “MiszMasz!” mają to do siebie, że pomimo swojej różnorodności możecie wpaść w pułapkę i wskazać jako parę dwie podobne ale jednak różne karty. Za pomyłkę zawsze trzeba zapłacić. Tym razem należy oddać za każdą naszą wpadkę, jedną parę ze zdobycznych kart i włożyć ją na sam spód naszego stosu.

Gra daje również możliwość gry zespołowej tj. kiedy gramy w drużynach ale zasada jest jedna – na jednej karcie z pary ląduje ręka jednego gracza z drużyny a na drugiej karcie, ręka innego gracza z tej samej drużyny. Sytuację kiedy ten sam gracz dotknie obu kart z pary traktuje się jako pomyłkę – kara standradowa.

Istnieje również tryb korpo, który oznacza, że współpracujecie szukając par i trzech kart spośród kart wysypanych na środek stołu. Tym sposobem obliczając liczbę punktów możecie awansować w krótkim czasie od żółtodzioba do geniusza. Lubimy szybkie awanse, prawda?

Ciekawa jestem Waszej opinii na temat tej gry. Niemniej dla mnie to jest niezła dawka adrenaliny i emocji. Pal licho moją słabnącą spostrzegawczość ale tutaj przecież chodzi o dobrą zabawę.

Gra wędrowała z nami w wakacje do Neapolu, a że podróżujemy tylko z podręcznym bagażem, to tego rodzaju gry, które można przełożyć do woreczka i zabrać ze sobą, to jest to. Graliśmy w nią m.in. oczekując na wejście do podziemnego miasta i wzbudzaliśmy małą sensację okrzykami (inne dzieci i dorośli wyglądali zdziwieni zza swoich smartfonów). Tak więc, gra sprawdzona w podróży. Polecam!

Warto wspomnieć o autorze gry, bo jeżeli Wam powiem, że to ten sam, który wymyślił Jungle Speed?  Tak, to Pan Thomas Vuarchex. Dołożyli do tego swój talent również Nathalie Saunier i Remi Saunier.  Więc w sumie nie dziwi mnie dlaczego ta gra i jej poprzedniczka tak bardzo przypadła nam do gustu.

Nie wszyscy pójdą na ten układ ale dla tych co duża grają, można dodatkowo wprowadzić wariant próby rozpoznania do jakiej gry nawiązują autorzy grafiki. Nie jest to za każdym razem takie oczywiste, bo jest też troszkę takich gier mniej znanych na rynku polskim ale … można wprowadzić zasadę zdobywania za to dodatkowych punktów. Wiem, wiem … że nie ma tego w zasadach. Ale ja tak lubię zmieniać zasady i wymyślać nowe.

Pełną listę gier do których nawiązują autorzy znajdziecie na stronie wydawcy oryginału. Powiem więcej, mają tam nawet plakat i kalendarz ze wzorami z gry. Jak będą puzzle, to je biorę!

Gra bez dwóch zdań trafia na naszą półkę faworytów.

Szczegóły wydawnicze:
Tytuł: MiszMasz! Gramy! | Tytuł oryginału: Twin It! | Projektant: Nathalie Saunier, Remi Saunier, Tom Vuarchex | Ilustrator: Tom Vuarchex | Wydawnictwo: Rebel.pl | Wiek graczy: 6+ | Liczba graczy: 2-6 osób | Czas rozgrywki: 10-15 minut | Informacje na stronie BBG | Instrukcja

Dziękuję serdecznie za przekazanie gry do recenzji Wydawnictwu Rebel.pl

Recenzja 12/2019